„Stroicyzm” – czyli reportaż z III Katowickich Dni Klarnetu

Sobota, godzina 8:00. Większość nastolatków jeszcze śpi, odpoczywając po ciężkim tygodniu. Nie wszyscy jednak mogą pozwolić sobie na ten luksus. W urokliwym pensjonacie we Frydrychowicach, członkowie Chóru Klarnetowego rozpoczęli swój dzień już jakiś czas temu. Składa się on w większości z ciężkiej pracy na próbach. Zbliżają się III Katowickie Dni Klarnetu, na których wspomniany zespół ma zagrać koncert.

Tym razem – jest to szczególne wyzwanie. Po długim czasie pracy zdalnej, dwóch latach bez możliwości spotkania się w pełnym składzie, występ ten jest trudniejszy niż wszystkie inne. Do zespołu dołączyło mnóstwo nowych osób – część bardzo młodych. Dla niektórych jest to pierwsza okazja do pracy w zespole. Nie są to jednak duże przeszkody dla ambitnych padawanów sztuki klarnetu, których w Chórze zebrała wspólna pasja.

Rzućmy więc okiem na rzeczy znajdujące się w głowie statystycznego klarnecisty, siedzącego o tej, jakże nieludzkiej porze, na próbie zespołu. W przebłyskach świadomości nie do końca jeszcze rozbudzonego umysłu, przewijają się różne, pojawiające się w nutach pojęcia – diminuendo, allegro, czy fortissimo.
Odwzajemniają one spojrzenie młodego muzyka, mówiąc mu wszystko, co powinien wiedzieć o sposobie zagrania utworu. Jeszcze kilka uwag od prowadzącego przygotowania koncertowe, pana Bartłomieja Koziny i można zacząć grać. Pierwsze przegranie planowanego “kawałka”, uwagi nauczyciela, ćwiczenie newralgicznych miejsc, kolejne zagranie – kolejne zastrzeżenia… Tak właśnie młodzież spędzi nadchodzący dzień.

Tydzień później, Katowicka ulica Zacisze. Przy pięknym, ceglanym kompleksie budynków Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego od rana gromadzą się młodzi muzycy. Dla niektórych nadchodzący koncert będzie jednym z pierwszych w karierze, a inni są już przyzwyczajeni do występowania na scenie. Ostatnia próba, sprawdzenie czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Chwilę później pełny skład Chóru Klarnetowego wraz z zaproszonymi absolwentami siedzi przed zgromadzoną w holu publicznością. “Indiana” Juana A. Péreza, oraz “Concerto D’amore” Jacoba De Haana rozbrzmiały z pełną mocą. Słuchacze nagrodzili występ gromkimi brawami.

Najważniejszym elementem tego wydarzenia nie było, przynajmniej moim zdaniem, zagranie koncertu. Istotniejszy był fakt zebrania się po długiej przerwie, z początkującymi uczniami, spotkanie z absolwentami, wspólnie spędzony czas na zgrupowaniu oraz długa, niekończąca się noc… Występ ten, ze względu na okoliczności, był szczególnym sukcesem, za który wszystkim grającym należą się serdeczne gratulacje.

Mikołaj Krystian

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.